Ślub Kniaziówny Diany i Kanclerza Robertusa 30 VIII AD. 2014

Rok 2014 był to niezwykły rok, bogaty w nadzwyczajne w Zagończykowej Kompanii wydarzenia. Oto w sierpniu, dnia 30 kniaziówna Diana poślubiła kanclerza Robertusa. In regni civitas Cracovia caerimonia się dokonała.

Kniaziówna, opuściwszy dom rodzinny w sukni weselnej zakończonej trenem i z uroczym szafirowym bukietem, pod ręką rodzicieli swoich i druhny Panny Iwonki, karetą białą w kare zaprzężoną konie, paradnie przez Rynek Krakowski, Szlakiem Królewskim pod sam kościół Najświętszego Salwatora, gdzie się ceremonia ślubu odbyć miała, zawiezioną została. Nie przypadkiem ową świątynię na miejsce ceremonii wybrano,wszak to jeden z najstarszych i najznamienitszych zabytków Krakowa, czasy pierwszych władców Polski pamiętający.

Po powitaniu zgromadzonych gości, przy dźwiękach pozytywu organowego, uroczyście do stóp ołtarza wprowadzona przez oćca swego do oblubieńca Robertusa, który ją tu niecierpliwie oczekiwał. Podczas uroczystej Mszy Św. w szczelnie gośćmi wypełnionym kościele, w przytomności świadków Imć Panny Iwonki i Imć Pana Artura, dozgonną miłość i wierność sobie ślubowali, pustkę w sercach rodzicieli pozostawiając, jako i radość szczęścia obojga. Po onej ceremonii u stóp ołtarza publicznie spisali testimonium copulationi, sacramentum in pergamini signaculum. ( akt małżeństwa, sakrament na pergaminie pieczętujący ). Krakowscy Bombardierzy hukiem wystrzałów witali Młodą Parę przed kościołem, anuntio urbi et orbi gaudium magnum ( obwieszczając miastu i światu radość wielką ).

Po nie mających końca życzeniach Diana z Robertem udali się karetą nad Wisłę by u stóp Wawelskiego Wzgórza, w obiektywie nadwornego fotografa, uwiecznić dla potomnych owo wydarzenie, po czym zjawili się na sali balowej, przepiękny i niezapomniany widok na Wisłę i Wzgórze Wawelskie mającej, po staropolsku przez rodzicieli chlebem i solą witani. Po sił pokrzepieniu i inauguracyjnym tańcu Nowożeńcy prezentami ślubnymi się obdarowali, radość wielką wzajem sobie sprawiając.

Tańce, zabawy i swawole do białego trwały rana, a kto nie był niech żałuje bo uczta wyborną była, na której ni jadła, ni trunków, ni muzyki przedniej, ni tańców, ni wesołości wszelakiej, jako i szczęścia nikomu nie brakło. I ja tam byłem, miód i wino piłem, do rana tańczyłem i szampańsko się bawiłem.

Wiwat Diana i Robertus!
Wiwat Kniaziówna i Kanclerz!
Wiwat Młoda Para!

Komentarze (0)

Dodaj odpowiedź

Dziękujemy za wystawienie komentarza

Poleć tą stronę:  
  
Copyright © 2010-2014 Zagończykowa Kompanija. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Design by Kanclerz Robertus
odwiedzin: 2939 dzisiaj: 33 on-line: 1 strona istnieje: 3193 dni ładowanie: 0.008 sek