Szturm zamku Chudów 20. VII A.D. 2014

Muszkiety, hakownica, bombarda, falconet. Wszystkie lufy skierowane w tym samym kierunku. Pada komenda: ogniem ciągłym pal! Grzmoty wystrzałów zagłuszają komendy artyleryjskie. Błysk ognia i huk dział. Jedna za drugą, plują ogniem wszystkie rury. Dym zasnuwa przedpole i zasłania ostrzeliwany obiekt a jego kwaśna woń gryzie w nozdrza. Z nieba leje się gęsty żar lipcowego popołudnia, lufy grzeją w ręce coraz bardziej. Pada komenda: dobywać zamek. Artylerzyści i piechota rzuca się biegiem do zamkowych wrót; uderzają, napierają, próbują wyważyć. Kowane wrzeciądze stawiają twardy opór. Mimo wielokrotnych prób , wrota wytrzymują napór, nie ustępują, bronią dostępu. Zamek obronił się przed atakiem oddziału wojska wspieranego polową artylerią.

Oto ostry, choć nieskuteczny tym razem, atak Lisowczyków na zamek w Chudowie, wsparty artylerią Bombardierów z Krakowa.

Po zakończeniu cesarskiej służby w Rakusach i wkroczeniu na tereny Śląska lisowskie pułki, decyzją króla, zostają rozwiązane a sztandary spalone. Powstają z nich zbrojne kupy swawolne, które plądrują , gwałcą, palą i rabują na swej drodze wszystko co przedstawia jakąś wartość. Biorą tym sposobem należny żołd, za niełatwą żołnierską służbę, którego nie otrzymały ni z cesarskiego skarbca ni z królewskiej szkatuły.
Wdzięczności znikąd, w zamian sława i infamia…

Komentarze (0)

Dodaj odpowiedź

Dziękujemy za wystawienie komentarza

Poleć tą stronę:  
  
Copyright © 2010-2014 Zagończykowa Kompanija. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Design by Kanclerz Robertus
odwiedzin: 6518 dzisiaj: 105 on-line: 2 strona istnieje: 3245 dni ładowanie: 0.008 sek